Przesądy żeglarskie

Piątek jako dzień pechowy

My, Europejczycy, nie wodujemy statków w dni piątkowe. W ten dzień nie zaczyna się podróży.
Hiszpanie uważają jednak piatek jako dzień szczęśiwy, ponieważ tego dnia Krzysztof Kolumb rozpoczął wyprawę na podbój Ameryki, która zresztą zakończyła się pomyśnie. Wschodni żeglarze również woleli nie wyruszać w rejs w piatek, z uwagi na rozpoczynające się tego dnia obrzędy religijne.

Niefortunne znaki

Każda rzecz kudłata, jak futro, jest niewskazana. Traktowane są one jako te, które przynoszą pecha.
Natomiast rzeczy z piórami przynoszą szczęście. Może dlatego kiedyś na okrętach przebywała zawsze jakaś papuga.
Złym omenem jest zostawienie odwróconej pokrywy łukowej. Wierzono, że taka sytuacja ściągnie nieszczęście na pokład.

Poskramianie wiatru

Z uwagi na to, iż podczas sztormu, czy walk miedzy statkami, żaden krzyk, czy głośniej wydane polecenie, było niesłyszalne, zabraniano gwizdać na pokadzie. Gwizdek służył do wydawania rozkazów.
Innym zabobonem było gwizdanie w celu uzyskania lepszego wiatru. W tej sytuacji było to jak najbardziej wskazane.
Chłostanie się nawzajem, czy wypowiadanie przeróżnych zaklęć, drapiąc przy tym maszt, także miało być skuteczne.
Można było także zawiązywać na maszcie węzły lub wbić nóż, skierowany do strony, z której miał powiać wiatr.
Kobiety przebywajace na pokładzie, także były pomocne w razie braku wiatru. Proszono je o podrapanie masztu, wierząc, że spowoduje to wiatr. Ten zwyczaj, stosuje się także współcześnie.

Comments are closed.