Mało popularne szanty
Wydawać by się mogło, iż jako państwo z dostępem do morza, Polska powinna posiadać również bardzo rozwiniętą kulturę szantową. Tymczasem szanty – oczywiście – w Polsce istnieją, jednak jest to ten rodzaj muzyki, który jakoś nigdy za bardzo nie przebił się do świadomości masowego słuchacza. Co gorsza, nawet sami marynarze i żeglarze nie mają za bardzo w czym wybierać, bowiem ilość marynarskich piosenek w języku polskim jest dość ograniczona w porównaniu do innych krajów i przede wszystkim są to przeróbki najbardziej znanych pieśni żeglarskich. Kto z nas słyszał o jakiejś innej pieśni szantowej niż osławione już “Morskie opowieści”? Ano właśnie. Jakoś nic nie przychodzi nam do głowy. No może jeszcze jeden, dwa tytuły, ale nie żeby cała płyta… Przykro mi to stwierdzić, jako osobie, która z Mazur pochodzi, ale wszelkiego rodzaju szanty i muzyka towarzysząca żeglarzom jest u nas o wiele mniej znana niż i tak dogorywająca w piwnicach klubokawiarni poezja śpiewana. A szkoda. Szanty bowiem są piękną częścią żeglarskiej kultury i tradycji.